piątek, 3 sierpnia 2012

Przemyślenia...

   Sama siebie zadziwiam czasami. Mówię cały czas, że nie lubię udawania w ludziach, bycia kimś innym. A przecież sama tak robię.
   Dzisiaj tak leżałam głaszcząć moją kochaną suczkę i zaczełam myśleć nad samą sobą. I doszłam do wniosku, ze także udaje kogoś zupełnie innego niż jestem.
   Gdy gdzieś wchodzę, nie ważne czy sama czy z kimś to zawsze się stroje. Robię mocny makijaż, ubieram się jak najlepiej, nawet jeśli to zwykłe wyjście po mleko do sklepu za rogiem i nie wiadomo co ze sobą robie.
   Na mieście przy znajomych przeklinam, popisuje się jaka to ja jestem super i nie tylko, aby jak najbardziej się im spodobać.
   A jaka jestem naprawdę? Dziewczyna bez makijażu w kucyku z książką i herbatą pod kołdrą. Taka jestem wieczorami w domu. I taką siebie lubie. Ale czy inni by mnie taką polubili? Taką... naturalną? Nie wiem, nigdy nie sprawdzałam, a może warto. I chyba czas na zmiany. Poważne zmiany.
  No to zmykam papa. :*

1 komentarz:

  1. Tak, często udajemy kogoś innego, żeby się dowartościować lub po prostu przypodobać innym, którzy nam imponują.
    Myślę, że zaprezentowanie swojej prawdziwej twarzy pokaże, kto tak na prawdę był twoim prawdziwym przyjacielem.

    OdpowiedzUsuń