Sama siebie zadziwiam czasami. Mówię cały czas, że nie lubię udawania w ludziach, bycia kimś innym. A przecież sama tak robię.
Dzisiaj tak leżałam głaszcząć moją kochaną suczkę i zaczełam myśleć nad samą sobą. I doszłam do wniosku, ze także udaje kogoś zupełnie innego niż jestem.
Gdy gdzieś wchodzę, nie ważne czy sama czy z kimś to zawsze się stroje. Robię mocny makijaż, ubieram się jak najlepiej, nawet jeśli to zwykłe wyjście po mleko do sklepu za rogiem i nie wiadomo co ze sobą robie.
Na mieście przy znajomych przeklinam, popisuje się jaka to ja jestem super i nie tylko, aby jak najbardziej się im spodobać.
A jaka jestem naprawdę? Dziewczyna bez makijażu w kucyku z książką i herbatą pod kołdrą. Taka jestem wieczorami w domu. I taką siebie lubie. Ale czy inni by mnie taką polubili? Taką... naturalną? Nie wiem, nigdy nie sprawdzałam, a może warto. I chyba czas na zmiany. Poważne zmiany.
No to zmykam papa. :*
Tak, często udajemy kogoś innego, żeby się dowartościować lub po prostu przypodobać innym, którzy nam imponują.
OdpowiedzUsuńMyślę, że zaprezentowanie swojej prawdziwej twarzy pokaże, kto tak na prawdę był twoim prawdziwym przyjacielem.